Czwartek, 23.03.2017

&nbps;

Nigdy nie rozmawiałem z Obamą

01 kwietnia 2016 10:09

O miłości do gry, życiu prywatnym i trwającym sezonie NBA – wywiad z Grzegorzem Bachańskim, prezesem Polskiego Związku Koszykówki.

Prezes Grzegorz Bachański / fot. A. Romański, plk.pl
Zarejestruj się w RIVALO i zgarnij bonus 200,- PLN !

2TAKTY.COM: Szanowny Panie Prezesie, bardzo dziękujemy, że znalazł Pan czas dla naszej redakcji. Wiemy, jak bardzo jest Pan osobą rozchwytywaną przez media. Tym bardziej doceniamy, że udało się nas zmieścić pomiędzy kolejnymi wywiadami.

Grzegorz Bachański: To prawda. Trzeba wiedzieć, że medialną popularność buduje się przynajmniej kilkoma czynnikami. Na pewno stylem rozmawiania z dziennikarzami i atrakcyjnością przekazu. Nie można pozwolić sobie na zalew urzędniczej nowomowy, na udzielanie przydługich i wymijających odpowiedzi. Trzeba się wykazywać swego rodzaju medialną charyzmą!

To nie jest też tak, że gwiazdą mediów jest wyłącznie prezes i to on sam napędza popularność dyscypliny. O sukcesach polskiej koszykówki tak dużo pisze się i mówi, dzięki pracy całego zespołu odpowiedzialnego w PZKosz za marketing i kontakty z prasą. Nie wyobrażam sobie, aby profesjonalne biuro prasowe mogło się ograniczać jedynie do montażu setek kolejnych filmików i rozsyłania ich później z pięciu różnych kont na Twitterze. Ten sukces budujemy dzięki inicjatywie, kreatywności i dziesiątkom świeżych pomysłów!

Nie byłoby takiej popularności, gdyby nie liczne sukcesy sportowe w ostatnich latach…

Tak, bardzo dużo zawdzięczamy osiągnięciom sportowym. Mamy na tę rozmowę tylko dwie godziny, więc ograniczę się do wymienienia tych najważniejszych. Nasza reprezentacja na Eurobaskecie zagrała ponad 5 wyrównanych kwart z Francją i Hiszpanią, nasi krajowi mistrzowie (Turów i Stelmet) wygrali przez dwa sezony łącznie 3 spotkania w Eurolidze, a reprezentacje młodzieżowe coraz częściej pukają do bram elitarnych rozgrywek Dywizji B.

Oczywiście nie spoczniemy na laurach – nie po to zatrudniliśmy w reprezentacji trenera z doświadczeniem i nazwiskiem, żeby zatrzymać się w połowie drogi. A przypomnę, że kadrę kobiet również od niedawna prowadzi cudzoziemiec!

Na rekordy telewizyjnej oglądalności wpływ ma również bardzo silna liga. Co w jej przypadku było tajemnicą sukcesu?

Nasz kraj ma pod tym względem olbrzymi potencjał. Już w tym momencie mamy 17 zespołów na ekstraklasowym poziomie, a następnych sezonach powinno ich być jeszcze więcej. Nie brak budujących przykładów – nadal idą w górę kluby z Trójmiasta, zrównoważony program długofalowego rozwoju proponuje Szczecin, Lublin wniósł do ligi mocny aspekt sportowy, dołączyły też perspektywiczne ośrodki jak Kutno.

Ja jako kibic najbardziej cieszę się z faktu, że trenerzy aż tak często spontanicznie dają szansę polskim zawodnikom. Żaden klub nie chce wystawiać wyłącznie cudzoziemców. Z tego właśnie biorą się późniejsze sukcesy reprezentacji. Nie przypadkiem właściwie wszyscy kluczowi zawodnicy kadry przełom w karierach osiągnęli w PLK: Marcin Gortat, Maciej Lampe, Mateusz Ponitka czy ostatnio Adam Waczyński.

Przy nazwisku Gortat od razu pojawia się słowo marketing – tak fajnie potrafiliście przecież wykorzystać Marcina do zbudowania medialnej otoczki wokół kadry.

Rzeczywiście. To jeden z najważniejszych celów pracy PZKosz - aby wynik na boisku przekuć na efekt marketingowy. Potwierdził to już wcześniej choćby boom na koszykówkę wykreowany po Eurobaskecie w Polsce czy sukcesy ligowych Meczów Gwiazd w ostatnich sezonach.

Proszę spojrzeć na błyskawicznie rosnące słupki telewizyjnej oglądalności PLK. Zdarzają się mecze obserwowane nawet przez kilkanaście tysięcy osób, a w pojedynczych przypadkach nawet transmitowane w jakości HD! Nie byłoby tego bez profesjonalnej współpracy z nadawcami – fan koszykówki musi na stałe wiedzieć, w której ze stacji nadawane są transmisje i spodziewać się, że wybierzemy dla niego wyłącznie najatrakcyjniejsze spotkania. Koszykówka jest dla kibiców, a nie dla prezesów!

Był Pan już uprzejmy wspomnieć o idących w górę kadrach młodzieżowych. Trudno nie dostrzec, że PZKosz nie tylko traktuje rozwój koszykówki młodzieżowej jako priorytet, ale prowadzi w tym zakresie konsekwentny, dobrze przemyślany program.

Dziękuję za to pytanie! Od razu pochwalę się tutaj chyba ostatnio najgłośniejszym medialnie projektem, czyli Szkołą Mistrzostwa Sportowego w Cetniewie. Rozwiązanie to nie tylko daje wymierne efekty sportowe i skupia najlepszych koszykarzy w poszczególnych rocznikach, ale również przynosi nam wiele korzyści wizerunkowych.

W ostatnich dniach do emocjonującej dyskusji o dalszym rozwoju SMS udało nam się zachęcić rodziców młodych koszykarzy, a nawet zainteresować ambitnymi planami Ministerstwo Sportu. Oczywiście, nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie dalekowzroczna polityka personalna ze strony PZKosz.

Świetnie funkcjonujący PZKosz (pod względem sportowym, ale i finansowym) to z pewnością wzór do naśladowania dla innych związków i organizacji sportowych. Na jakie elementy powinni więc stawiać inni, aby osiągnąć sukcesy choć zbliżone do Waszych?

Wskazałbym trzy główne filary. Zaczyna się od konsekwencji w działaniu i wieloletniego program. Następnie wymieniłbym jakość współpracy z otoczeniem. I na koniec – profesjonalny dobór kadr. Nie wiem, czy mamy aż tyle czasu, aby opowiedzieć szerzej o wszystkich elementach?

Panie Prezesie, prosimy…

Po pierwsze, twórczo czerpiemy z dorobku naszych poprzedników. To w dużej mierze zasługa poprzednich prezesów – Marka Pałusa i Romana Ludwiczuka, że udało się polską koszykówkę zaprowadzić aż tak wysoko. Mówię zarówno o jej medialnej popularności, o świetnej sytuacji finansowej, sukcesach sportowych, jak i szeroko rozumianej etyce pracy osób zarządzających związkiem. Cieszę się, że mogłem przez kilkanaście lat pracować i uczyć się u boku tej miary autorytetów.

Otoczenie? O udanych relacjach z mediami już rozmawialiśmy. Cieszymy się z otwartego wparcia i zrozumienia ministerstwa, wiemy, że mamy tam coraz więcej przychylnych nam osób. Dobrze poukładana jest współpraca z regionalnymi związkami, z których każdy ma przecież swoją specyfikę. Trudno nie zauważyć profesjonalizmu i wzorowej organizacji pracy warszawskiego okręgu czy chęci współpracy i konstruktywnego dialogu ze strony działaczy na Pomorzu. Jeśli można, chciałem tu serdecznie pozdrowić pana kolegę Marcina Korpolewskiego.

Przede wszystkim zaś o sukcesie decydują ludzie. W profesjonalnej strukturze nie ma mowy o kumoterstwie, promowaniu znajomych czy zatrudnianiu kogoś tylko dlatego, że wywodzi się ze środowiska sędziowskiego. Słyszałem historie o związkach, będących przechowalnią ludzi przed emeryturą, dla których trzeba szukać posad. Ja nie wyobrażam sobie, aby ktoś na boku zajmował się dodatkowo innym zajęciem, np. komentował mecze w telewizji czy prowadził jakieś biznesy związane z koszykówką.

Przepraszamy Panie Prezesie, ale pora już kończyć, ponieważ musimy zająć się naszą drugą pracą. Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów!

Ja również dziękuję i życzę redakcji 2TAKTY.COM dalszej, równie regularnej działalności.

Tomasz Sobiech

Zarejestruj się w RIVALO i zgarnij bonus 200,- PLN !
 

 

 
&nbps;
Partnerzy: Zakłady Sportowe