Wtorek, 21.02.2017

&nbps;

Wtorek, albo środa 2016

20 stycznia 2016 17:05

Ewa Chodakowska w Tarnobrzegu, trenowanie przez wyrzucanie i przebłyski z Radomia.

A. Hrycaniuk i N. Djurisic / fot. P. Jędzura, Newspix
Zarejestruj się w RIVALO i zgarnij bonus 200,- PLN !

Śląsk Wrocław – Siarka Tarnobrzeg 78:63

Tarnobrzeska armada nadal pozostaje drużyną, która jest w stanie dokonać wyczynów, na jakie nie stać żadnego innego zespołu w lidze. Nie inaczej było tym razem – podopieczni Zbigniewa Pyszniaka zdołali przegrać mecz we Wrocławiu, jako pierwsi w sezonie 2015/16.

Gratulujemy również Kacprowi Młynarskiemu – jego 4/49 z gry w ostatnich sześciu spotkaniach z pewnością świadczy o zdrowej pewności siebie polskiego zawodnika.

Za to szczególnie oburzają nas głosy dyżurnych szyderców, sugerujących, że z wagą Josha Millera jest coś nie tak, że może pseudonim trzeba zmienić Cookie na Donut, albo wręcz dzwonić po Ewę Chodakowską. Zwracamy bowiem uwagę, że rozgrywający, którego największym atutem nie jest wzrost, ze swoimi 90 kg wciąż jest najlżejszym zawodnikiem w Siarce! Nie mówiąc o innych gwiazdach ligi - do takiego Adama Hrycaniuka brakuje mu jeszcze z 15 kilogramów, a do Roberta Tomaszka to ho ho, może nawet i 30.
*
Łamiąca wiadomość!
Z ostatniej chwili: plotka głosi, że znaleziono już w Tarnobrzegu winnego całego zła. Nie zgadniecie – Millera.

Asseco Gdynia – Trefl Sopot 66:64

Ponieważ jednak jesteśmy istotami wykazującymi pewne uczucia i wrażliwość, nie będziemy już sopockim kibicom przypominać okoliczności, w jakich przyszło im przegrać wygraną końcówkę. Nie mówiąc o płytkich wariacjach słownych na temat nazwiska Duren.

Szkoda tylko naprawdę niecodziennego wyczynu. Trefl był gotów wygrać mecz w sytuacji, gdy (nie licząc 1 oczka, które zawieruszyło się Grzegorzowi Kulce) punkty jest w stanie zdobyć łącznie 4 (czterech) zawodników zespołu. Where Amazing Happens.

Hickey? Walton, który potrafi rzucać.

Stal OSTRÓW WIELKOPOLSKI – Start Lublin 85:79

Zespoły, które jakże efektownym spotkaniem telewizyjnym otworzyły sezon, tym razem także nastawiły się na pojedynek gwiazd ligi. Grzegorz Małecki (24 pkt.) był tylko o włos lepszy od Tomasza Ochońki (22 pkt. w 22 min.!)

Gościom nie pomógł bardzo udany debiut Marco Popovicia (niestety nie z tych Popoviciów), który nie tylko uzbierał 21 oczek, ale pokazał, że nie ma takiego sędziego, którego nie dałoby się nabrać na gwizdek.

Turów Zgorzelec – Polski Cukier Toruń 82:85

Piotrowi Ignatowiczowi i zgorzeleckim kibicom lepiej nie przypominać, ani niedawnego meczu ze Stelmetem (92:95), ani prastarej reguły, że dobrego trenera poznaje się po tym, jak rozgrywa zacięte końcówki spotkań.

Powiecie, że przy tym, co zrobił Łukasz Wiśniewski (a zrobił – warto obejrzeć raz jeszcze) nie pomógłby nawet wirtuoz na ławce trenerskiej? Może nie, ale przeciętny szkoleniowiec z Bałkanów na pewno kazałby faulować, aby odebrać rywalowi szanse na rzuty za 3 punkty. A tak, na tradycyjne otarcie łez, pozostaje ponowne uznanie za ambicję dla zawodników odchudzonego Turowa.

AZS Koszalin – Stelmet Zielona Góra 62:78

Do wyboru P.T. Szanownym Czytelnikom pozostawiamy wybór teorii – czy Stelmet podchodzi do takich spotkań byle jak, czy rywale nadzwyczajnie spinają się na pojedynki z mistrzem. Nam bliżej do tej pierwszej.

W każdym razie przez pierwsze 3 kwarty mecz był całkiem wyrównany, a jego barwnymi ozdobnikami były niebanalne decyzje najlepszego z możliwych składów sędziowskich w TBL. Po stronie AZS jako jedyny za mistrzami nadążał Ra’Shad James, jednak gdy goście postanowili w końcu bronić na typowym dla siebie poziomie, bezsilny był także i on.

Opowiedzieć Wam następne mecze Stelmetu?

Wilki Morskie Szczecin – Energa Czarni Słupsk 81:93

Zwyżkę strzeleckiej formy Czarni pokazali już w poprzednim meczu z AZS (15/30 z dystansu), a teraz mogli ją potwierdzić, rozstrzeliwując Wilki, które w tym sezonie nawet nie udają, że przejmują się przereklamowanymi elementami basketu, jak np. gra w obronie. Oklaski dla słupszczan za regularność – znów trafili 50% rzutów za 3 pkt., tym razem 14 z 28 prób.

Zgodnie z dewizą „kto bogatemu zabroni” Wilki wymieniają sobie kolejnych Amerykanów. Choć tym razem nie ma raczej wątpliwości, że podmiana Koriego Louciousa na Russella Robinsona będzie zmianą na lepsze. Z wiadomości pozytywnych – nadal trwa rewelacyjny sezon Pawła Kikowskiego.

MKS Dąbrowa Górnicza – Polfarmex Kutno 76:86

Koszykarskie nowinki dotarły w końcu także do Dąbrowy. W zamierzchłych czasach trenerzy motywowali swoich zawodników do walki emocjonalnymi przemowami, merytorycznymi uwagami, no czasem rwaniem włosów przy linii bocznej. Teraz szczególnie trendy jest dać się wyrzucić z hali. Optymalnie po karczemnej awanturze z sędziami.

Drażen Anzulovic podążył tropem Emila Rajkovicia, z podobnymi zresztą skutkami. W ogóle to nie był najlepszy dzień sztabu trenerskiego gospodarzy, bo biedacy w pewnym momencie zapomnieli o najbardziej popularnym przepisie naszej koszykówki – nie doliczyli się Polaków na parkiecie.

Mecz był wyrównany do końca, ale gdyby Josh Parker trochę nawiązał formą do poziomu swoich podkoszowych (albo choć do Grzegorza Grochowskiego), goście pozbawiliby Dąbrowę marzeń o wygranej znacznie wcześniej.

Rosa Radom – Anwil Włocławek 68:54

Zatrudnienie Michała Chylińskiego znów wywindowało Anwil na pozycję pewnego finalisty PLK. Wprawdzie tylko we Włocławku i okolicach, ale zawsze coś. Ładnie zorganizowany atak to sympatyczna sprawa, ale jeśli jesteś w stanie przekroczyć 50 punktów wyłącznie dzięki meczowi sezonu Piotra Stelmacha, to… zalecamy ostrożność z tym rozdawaniem medali.

Rosa tymczasem wygrała w lidze 9 mecz z rzędu, w związku z czym na klubowym Twitterze z pompą ogłosiła się mistrzem Radomia. Słusznie!

Tomasz Sobiech, Michał Świderski

 

 
&nbps;
Partnerzy: Zakłady Sportowe