Czwartek, 23.03.2017

&nbps;

"Wszystko gra"

17 stycznia 2016 10:29

„Najważniejsze, żeby nie było nudno” – wspomnienie po dawnych derbach emocji dostarczyło nawet po meczu. Koszykarze Asseco po szalonej końcówce pokonali Trefla 66:64.

Sebastian Kowalczyk, Anthony Hickey / fot. P. Pietranik, Newspix
Zarejestruj się w RIVALO i zgarnij bonus 200,- PLN !

Plan przed derbami Trójmiasta wydawał się być prosty – Asseco miało potwierdzić miano drużyny z górnej części tabeli, Trefl chciał zmazać plamę z pierwszej kolejki i po prostu dobrze wypaść. Nie wyszło nic.

Wspomnienie październikowych derbów w Ergo Arenie, a następnie przebieg sezonu, nie pozostawiały wątpliwości, kto jest faworytem w rewanżu. Początek meczu rzeczywiście przebiegał pod dyktando gdynian, ale wielbiciele teorii „W derbach wszystko może się zdarzyć” mieli swoje święto.

Asseco rozpoczęło wprawdzie od prowadzenia 10:4, ale sopocianie stosunkowo szybko doprowadzili do remisu 13:13. Trefl jednak sporo zaczął grać rezerwami, a uczciwie trzeba przyznać, że młodzi gracze nie udźwignęli ciężaru spotkania. Trener Zoran Martic zrozumiał to na tyle szybko, że postanowił ogrywanie młodzieży odstawić chwilowo na bok – z niezłym skutkiem, bo dzięki temu nie dał zbytnio odskoczyć rywalowi.

Spora w tym też zasługa samych gospodarzy, którzy za nic nie przypominali zespołowo grającego zespołu zachwycającego kibiców koszykówki w pierwszej rundzie sezonu. Po w miarę obiecującej pierwszej kwarcie druga część gry stała już pod znakiem wszechobecnego chaosu i złych decyzji po obu stronach parkietu.

Trefl jednak nowy

Gdynianie także w trzeciej kwarcie nie mogli znaleźć swojego rytmu w ataku i dopiero 2 trójki z rzędu Anthonego Hickeya po jego własnych akcjach pozwoliły im odskoczyć na wydawało się bezpieczne 10 oczek (45:35). Trefl jednak nie przypominał już rozbitej drużyny z pierwszej kolejki i szybko odrobił straty. I nie ma w tym cienia przypadku, że w głównych rolach wystąpiło dwóch graczy, których 3 miesiące temu w składzie Trefla zabrakło.

Ater Majok tym razem nie zanotował double-double, ale dzięki niemu Trefl nie dał zdominować się pod koszem. Bohaterem meczu mógł zostać za to Piotr Śmigielski, który tym razem dość niespodziewanie dla obrony Asseco raził ich rzutami z dystansu (5/8 za 3).

Gdy obrońca żółto-czarnych trafił piątą trójkę (o tablicę!), a Majok dodał ekwilibrystyczny rzut z wyskoku, Trefl prowadził 64:59 i był ponownie mniej więcej o jeden nietrafiony rzut rywali od sensacyjnego zwycięstwa. Tyle że po raz kolejny ten nietrafiony rzut się nie zdarzył.

W następnej akcji obrońcom Trefla uciekł dobrze dysponowany tego dnia Hickey, który trafiając za 3, zmniejszył stratę do 2 oczek. Remis zapewnił Filip Matczak z linii rzutów wolnych. Ostatnia akcja miała należeć do Trefla.

Paolo Coelho – guru wklejających gotowe cytaty do Internetu – napisał kiedyś, że „Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć”.

Koszykarze Asseco najwyraźniej zwycięstwa pragnęli bardzo gorąco, bo na kilka sekund do końca meczu na parkiecie poślizgnął się Śmigielski, a w sytuacji rzutu sędziowskiego strzałka wskazała posiadanie gospodarzy. Na 1 s  przed końcem do wydaje się niegroźnego rzutu Sebastiana Kowalczyka wyskoczył Tyreek Duren.

Wszechświat pomógł raz jeszcze – ręka obrońcy trafiła w rękę (okolicę ręki?) rzucającego i równo z końcową syreną sędzia odgwizdał faul. Trafiający w tym sezonie wolne z 90-procentową skutecznością Kowalczyk nie miał prawa się pomylić.

Trudno jednoznacznie ocenić obie drużyny po takim meczu. Teoretycznie należy pochwalić Asseco za walkę do samego końca w wydawałoby się beznadziejnej już sytuacji, a Trefla zganić za kolejną końcówkę, w której nie potrafili postawić kropki nad i. Jednak patrząc z szerszej perspektywy, gdynianie w przeciągu całego spotkania nie zachwycili, a sopocianie zaprezentowali momentami dużą lepszą grę niż na początku sezonu.

Tylko jak to trafnie ujął w filmie „Wszystko gra” Woody Allen, bardzo dużo w życiu zależy od zwykłego szczęścia.

Asseco Gdynia – Trefl Sopot 66:64 (21:16 12:11 20:18 13:19)
Asseco: Hickey 26(5), Matczak 10, Frasunkiewicz 7(1), Parzeński 5, Czerlonko 0 oraz Kowalczyk 11(2), Kaplanovic 7, Szczotka 0
Trefl: Majok 15, Bilinovac 14(1), Kulka 1, Dzierżak 0, Dutkiewicz 0 oraz Śmigielski 22(5), Duren 12, Sikora 0, Motylewski 0, Stefanik 0, Kolenda 0

Michał Świderski, Gdynia

PS. Z redaktorskiego obowiązku: po meczu Trefl złożył protest. Nie wiadomo, jaka jest jego treść, ale prawdopodobnie rozchodzi się o niski poziom sędziowania. Nie mam wątpliwości co do tego, że nic on nie da. Mam za to podejrzenia, że w następnych spotkaniach z tego poziomu również nie będą zadowoleni.

Zarejestruj się w RIVALO i zgarnij bonus 200,- PLN !

 

 
&nbps;
Partnerzy: Zakłady Sportowe