Wtorek, 21.02.2017

&nbps;

Życiówka Butlera, klinika Spurs

15 stycznia 2016 19:44

Jimmy Butler rzucił 53 punkty i wyciągnął Bulls z potencjalnej przegranej z Philadelphią 76ers. W meczu na szczycie San Antonio Spurs przetrwali wczesny atak Cleveland Cavaliers i po świetnej defensywie utrzymali status niepokonanych we własnej hali.

Jimmy Butler / fot. Newspix

Orlando Magic (20-19) – Toronto Raptors (25-15) 103:106

Mecze w Europie rządzą się swoimi prawami. Przede wszystkim jak dotąd rzadko były zacięte do ostatnich minut, zatem ta odmiana była przyjemna. Poza końcówką jednak sam mecz nie zachwycił. Jak bowiem piać z zachwytu, jeśli dwaj najlepsi gracze zwycięskiej drużyny łącznie uzbierali 9 celnych rzutów na 39 prób? Raptors mieli jednak to szczęście, że poza Lowrym i DeRozanem wszyscy pozostali grali co najmniej dobrze.

19 punktów w kolejnym świetnym meczu z ławki Cory’ego Josepha, a także dwucyfrówki od Luisa Scola, Jonasa Valanciunasa, Patricka Pattersona i Bismacka Biyombo. I bardzo dobra decyzja Dwane’a Caseya o wpuszczeniu Biyombo na ostatnią akcję Magic w dogrywce zamiast Jonasa. Bismack zaczyna wreszcie coś znaczyć w tej lidze.

Dla Magic najlepiej zagrał Oladipo, który chyba nieco otrząsnął się już z letargu, w jaki wbiło go wchodzenie z ławki. Dzisiaj 6 trójek, ale też nieudana akcja na drugą dogrywkę. Na pewno w Orlando cieszy powrót do zdrowia Elfrida Paytona, bo jednak klasyczny rozgrywający jest dla tej drużyny potrzebny jak powietrze. Na razie dostał 20 minut z ławki, Magic byli z nim -12, ale to kwestia czasu jak wróci do pierwszej piątki i znów będzie plusowy. Ale do Europy stolikowych powinno się zabierać z USA.

Philadelphia 76ers (4-37) – Chicago Bulls (23-15) 111:115

Sixers prowadzili już 24 punktami i oczywiście przegrali. Co z tego, że regularnie grają nieźle, jak ostatecznie przegrywają. Oczywiście dzisiaj spotkali wyjątkowego rywala w osobie Jimmy’ego Butlera, ale na pewno na słowa pochwały mogą liczyć. Brett Brown zrezygnował z najgorszego spacingu w całej NBA i posadził na ławce Nerlensa Noela, dając do pierwszej piątki Carla Landry’ego. Z nim w 19 minut Sixers byli +12. Z Noelem w 24 minuty -18.

To oczywiście nie świadczy, że to będzie odpowiedź na wszystkie bolączki, ale Landry ma niezły rzut z półdystansu i jeśli chociaż na metr dalej zabierze swojego obrońce niż Noel, to od razu Jahlil Okafor ma więcej miejsca na swoje manewry, a Ish Smih na penetracje. Aha, po kilku tygodniach snu zimowego przebudził się najlepszy kontrakt w NBA – Robert Covington – 25 punktów, w tym 6 trójek.

Jimmy Butler rzucił 53 punkty. Nikt tyle nie rzucił dla Chicago od odejścia Michaela Jordana. Od 1985 roku tylko trzej gracze zanotowali 53-10-6 – Butler, Jordan i Kobe Bryant. Jimmy jest już liderem pełną gębą i to on ciągnie Bulls za uszy do góry. Miał dzisiaj nie grać ze względu na problemy z kostkami, ale wyszedł i zagrał najlepiej w karierze. A miał sporo przeciwności, bo Pau Gasol i Derrick Rose nie wybiegli na parkiet. Wybiegł za to Joakim Noah, który zagrał naprawdę solidnie w obronie, szczególnie przeciwko Okaforowi, jak zwykle ofiarnie na 16 zbiórek i 8 asyst, ale miał też 7 strat. Jak dla mnie to już jest ten moment, w którym trzeba go gdzieś oddać.

San Antonio Spurs (35-6) – Cleveland Cavaliers (27-10) 99:95

Czy Gregg Popovich jest jeszcze potrzebny?

To jak Spurs potrafią wychodzić z dołka jest kolejną historią pokazującą jak bardzo się rozwinęli. Znów. Jeszcze raz. Ponownie. Ich nigdy nie skreślimy chyba. Początek meczu i obrona Kawhia Leonarda na LeBronie Jamesie było czymś takim dla mnie jak dla NASA wiadomość, że Matt Damon w filmie Marsjanin jednak żyje. Odcinanie od piłki, obrona na piłce, wreszcie odcięcie od jakiejkolwiek chęci gry.

Gregg Popovich i R.C. Buford dobierają idealnie zawodników do zespołu. LaMarcus Aldridge po dwóch bardzo dobrych meczach w ostatnim tygodniu, tym razem był poza atakiem. 2/7 z gry, ale być może najważniejsza zbiórka w ataku, zamieniona na 2 punkty z linii. Tam było minus 4, gdyby Cavs zebrali, mogli rozrysować dobrą akcję na rzut za 3 i jeszcze byłoby ciekawie. A Aldridge przeskoczył Tristana Thompsona i zapewnił Spurs zwycięstwo. Małe rzeczy. Tak samo małe rzeczy robił dzisiaj David Silnoręki West. Najlepsze w zespole +16 w 18 minut, 13 punktów, 5 zbiórek, 1 asysta. A przy okazji Tony Parker wrócił kolejny raz do wysokiej dyspozycji i to on dzisiaj w drugiej kwarcie poprowadził pogoń.

Piotr Zarychta

 

 
&nbps;
Partnerzy: Zakłady Sportowe