Czwartek, 23.03.2017

&nbps;

PLK: Coraz mniej młodzieży

01 maja 2015 19:44

Większość trenerów PLK wciąż nie ma zaufania do młodych koszykarzy, szczególnie do rozgrywających. Wojciech Kamiński i David Dedek to za mało - pisze Michał Świderski.

 Paweł Dzierżak - w Treflu wiecznie niedoświadczony / fot. A. Podlewski
Zarejestruj się w MAYPLAY i zgarnij bonus 200,- PLN !

Przed rozpoczęciem sezonu 2014/15 byłem podekscytowany jak nigdy - chyba nawet bardziej, niż trener reprezentacji Polski przed meczami eliminacyjnymi. W Polskiej Lidze Koszykówki miał nastąpić mały wysyp rodzimego talentu – kilku interesujących debiutantów, kilku kolejnych mających potwierdzić swoje możliwości. Po 30 kolejkach w beczce jednak znajduje się nie mniej dziegciu niż miodu.

Pozytywnie w Rosie

Kto może być zadowolony z kończącego się powoli sezonu? Z pewnością w dobrych nastrojach jest najmłodsza część składu Rosy – Damian Jeszke (’95, 25 meczów, śr. 16:00 i 5,4 pkt) na dobre zadomowił się w rotacji radomian i kilka razy zebrał zasłużone pochwały, największe po trójce na dogrywkę w półfinale Gdynia Basket Cup.

Trochę mniej na boisku przebywał Daniel Szymkiewicz (’94, 30 meczów, śr. 10:17 min i 2,5 pkt), ale dla trapionego w ostatnich latach problemami zdrowotnymi obrońcy najważniejsza była możliwość rozegrania pierwszego w  karierze seniorskiej pełnego sezonu bez kontuzji.

I to właśnie grającemu na pozycjach 1-2 Szymkiewiczowi trzeba szczególnie kibicować, gdyż to sytuacja polskich rozgrywających w PLK jest nie do pozazdroszczenia. A w końcu nie zawsze było to regułą.

Rekordowy Łączka

Biorąc pod uwagę trudności polskich rozgrywających z przebiciem się do rotacji swoich klubów, nie chce się wierzyć, że 8 lat temu w swoim debiutanckim sezonie w ekstraklasie 17-letni Kamil Łączyński zagrał w barwach Polonii Warszawa 31 meczów (w tym 4 w pierwszej piątce). Później jego karierę przerywały kontuzje, ale ten wynik (śr. 13:49 min) jest swoistym rekordem. Podobne statystyki w bieżącym sezonie osiągnął inny debiutant, a był nim grający w barwach Polfarmexu Kutno 21-latek Grzegorz Grochowski.

Teraz ciężko wyobrazić sobie 17-latka na pozycji rozgrywającego w drużynie PLK. Jeden z większych talentów ostatnich lat, 18-letni Kamil Zywert ze Stelmetu Zielona Góra, zadebiutował w tym sezonie w barwach wicemistrzów Polski. Niestety, po 4 rozegranych meczach z gry wyeliminowała go kontuzja, ale do tego momentu Saso Filipovski i tak wykorzystywał go tylko w 4-minutowych epizodach.

Można powiedzieć, że takie jest ryzyko trenowania w zespole aspirującym o najwyższe cele, z gwiazdą w postaci Łukasza Koszarka, a poszukując pierwszych doświadczeń na parkietach ekstraklasy, lepiej zdecydować się na słabszą drużynę. W takim razie przenieśmy się nad morze, do klubu, który z powodu niewielkiego budżetu musiał przed obecnym sezonem obniżyć swoje wymagania, a nawet otwarcie głosił hasła o stawianiu na młodzież.

Wydawało się, że sezon 2014/15 będzie dla Pawła Dzierżaka z Trefla przełomowy. 20-latek teoretycznie miał być drugim rozgrywającym sopocian, jednak Darius Maskoliunas uznał, że młody nie jest jeszcze gotowy na grę na tym poziomie i odesłał go na koniec ławki. Na początku 2015 roku Dzierżak błysnął niespodziewanie w wygranym przez Trefla meczu w Zgorzelcu (20 minut, 6 pkt) i chwilowo wrócił nawet do rotacji, jednak miał za sobą już stracone 3 miesiące bez gry w PLK.

W lutym Maskoliunas w niejasnych okolicznościach pożegnał się z klubem z Sopotu, a gdy jego miejsce zajął Mariusz Niedbalski (trener kadry U20), wydawało się, że chociaż końcówka sezonu będzie dla Dzierżaka bardziej udana. Zdążył jeszcze poprowadzić drużynę juniorów starszych Trefla do złotego medalu na MP U20, potem został jednak zmarginalizowany do roli z początku sezonu – juniora wchodzącego w ostatniej minucie przy rozstrzygniętym wyniku. 

„Doświadczony, po studiach”

Głównymi problemami Dzierżaka (przy jego wszystkich mankamentach czysto koszykarskich, nad których wyeliminowaniem cały czas pracuje), tak jak wielu młodych zawodników, próbujących wyprzeć z rotacji starszych kolegów, jest mniejsze doświadczenie i ogranie na poziomie seniorskim. To błędne koło, gdyż można cechy te można zwiększyć tylko poprzez regularne wpuszczanie gracza na parkiet podczas meczów ligowych. A na to nie wszyscy trenerzy chcą się zgodzić, bo przecież ten jest niedoświadczony i ograny. Wydaje się, że nie przeszkadzało to nigdy tylko Wojciechowi Kamińskiemu, który kiedyś wpuścił na salony Łączyńskiego (a potem Marcina Nowakowskiego i nawet Michała Kwiatkowskiego), a teraz próbuje tego samego z Szymkiewiczem. W Gdyni podobny trend próbuje z różnych skutkiem wprowadzić David Dedek, ale nadal daje to skuteczność 2/16.

Na pocieszenie Dzierżakowi pozostaje fakt, że pierwszy „podopieczny” trenera Kamińskiego przeskok zaliczył stosunkowo późno. Łukasz Koszarek w sezonie 2003/04 (miał wtedy 19/20 lat, tyle co Dzierżak obecnie) zagrał 15 meczów (średnio 06:02 min i 1,6 pkt, 0,9 as.). Rok później zakończył sezon z dorobkiem 33 meczów (24 w pierwszej piątce, średnio 29:11 min i 11,6 pkt, 4,8 as.). Wszystko więc przed młodym wychowankiem Korsarza Gdańsk – trzeba tylko znaleźć swoją Polonię i swojego Kamińskiego.

Krótkie myślenie Anwilu

Przykład „stawiania na młodzież” w Treflu nie jest niestety wyjątkiem. Przykro patrzeć też np. na przypadek Mikołaja Witlińskiego, wykupionego 2 lata temu za niemałe ponoć pieniądze z... Polskiego Związku Koszykówki (Witliński był uczniem SMS-u w Cetniewie i chcąc odejść do klubu, musiał zapłacić). 18-letni wówczas wtedy silny skrzydłowy o świetnych warunkach fizycznych był uszczęśliwiony, że zainteresował się nim czołowy klub PLK. We Włocławku również zapewniano go o świetlanej przyszłości.

Przez 2 sezony w Anwilu Witliński nie przekonał do siebie żadnego z trenerów. O ile pierwszy sezon (34 mecze, śr. 09:38 i 2,7 pkt) można uznać za niezły jak na debiut, to jego powtórka w obecnym za kadencji... Niedbalskiego i Predraga Krunica już zastanawia. Do momentu rozsypania się Anwilu w końcówce sezonu Witliński znów grał średnio niecałe 10 minut, a czasem w ogóle nie pojawiał się na parkiecie. Szkoda, bo koszykarzy o takich warunkach i umiejętnościach nie wypuszczamy w świat za wiele.

Drogi Witlińskiego i Anwilu już się zresztą rozeszły. Jeszcze przed zakończeniem sezonu rozwiązał kontrakt. Tym samym klub z Włocławka stracił kolejnego (po Michale Sokołowskim) młodego zawodnika, na którym mógłby oprzeć w przyszłości budowę drużyny.

Oczywiście zawsze może istnieć pewien czynnik wewnętrzny, o którym nie wiemy: rozmowy wewnątrz drużyny, postawa na treningach itd. Trudno jednak uwierzyć, żeby to większość młodych koszykarzy marzących o karierze koszykarskiej chociaż na poziomie PLK popełnia błędy, a trenerzy po prostu za te błędy ich karzą.

Z jednej strony kluby lubią popisywać się stawianiem na młodych zawodników. Z drugiej – nie potrafią tego przystosować do rzeczywistości. Zwykle wygrywa chęć wygrania kolejnego meczu i krótkoterminowego zadowolenia wszystkich tych, którym zależy na wyniku.

W lipcu we Włoszech kadra U20 powalczy w mistrzostwach Europy dywizji A. Jakże bardziej obiecująco wyglądałby skład z trzonem: Dzierżak, Marek Zywert (Kamil niemal na pewno nie zagra, resztę sezonu spędził na rehabilitacji), Włodarczyk, Żołnierewicz, Jeszke, Witliński, Kulka, gdyby wszyscy regularnie grali w PLK.

Michał Świderski, @miswid

Zarejestruj się w RIVALO i zgarnij bonus 200,- PLN !

 

 
&nbps;
Partnerzy: Zakłady Sportowe