Czwartek, 23.03.2017

&nbps;

Pan Prezes

18 marca 2015 18:47

Niektórzy ludzie powinni mieć zakaz działania w jakimkolwiek sporcie - pisze Michał Świderski.

Funkcja prezesa to trud i odpowiedzialność

Zarejestruj się w RIVALO i zgarnij bonus 200,- PLN !

Opisywanie absurdów polskiej koszykówki nie jest proste. Raz – trzeba się na nie uodpornić. Dwa – wbrew pozorom, ich liczba jest skończona. Na ludzką głupotę zawsze można jednak liczyć. Jak nie na świeczniku, to przynajmniej w mniej znanych zakątkach.

Pamiętacie „aferę chorzowską”? Trener-prezes (wiem, że kojarzy się to tylko dobrze, ale tym razem historia nie jest całkowicie pozytywna) Alby Chorzów, pan Rafał Sobecki, w kuriozalny sposób poddał mecz II ligi przeciwko rezerwom MKS Dąbrowa Górnicza, w składzie których znaleźli się gracze ekstraklasy, i to niekoniecznie ci młodsi. Jego pomysłowość nie zyskała jednak uznania w PZKosz i na mocy orzeczenia Sędziego Dyscyplinarnego został on zawieszony na 3 miesiące. Nie przeszkodziło mu to jednak w dalszym robieniu z siebie idioty.

Dyskwalifikacja dotyczyła trenerskiej połowy pana Sobeckiego, więc jako prezes mógł on swobodnie zasiadać na trybunach i obserwować mecze swojej drużyny. Szczególny rodzaj kibicowania nie uszedł uwadze jednego z sędziów 17.01.2015 (w meczu z AZS Politechnika Częstochowa), który poczuł się obrażany i sprawa ponownie trafiła do Sędziego Dyscyplinarnego.

Sytuacja nie byłaby warta opisywania, gdyby pan prezes po raz kolejny nie postanowił udowodnić wszystkim, że są w błędzie. W skrócie wyglądało to następująco.

Wezwany do złożenia wyjaśnień, na początku utrzymywał, że w hali było za głośno, żeby sędzia mógł słyszeć cokolwiek z trybun. W meczu, który wg raportu komisarza obserwowało 25 osób. Postanowiono sprawdzić więc zapis wideo z meczu.

Okazało się, że plik z zapisem IV kwarty (tylko ten!) akurat nie zawiera dźwięku. Pojawił się zresztą na serwerze PZKosz znacznie później, na dodatek z innym rozszerzeniem.

I jeśli uważacie, że doszliśmy do szczytu żenady, to teraz nadchodzi wytłumaczenie klubu z Chorzowa: ...kamera przed czwartą kwartą uderzyła w krzesełko, co związane było z „optymalizacją ustawienia statywu”. Dołączyli nawet fakturę za naprawę kamery, mimo że opis tej naprawy nie wskazywał, że w ogóle była uszkodzona.

Całość orzeczenia można przeczytać TUTAJ. Czytając sporych rozmiarów uzasadnienie, co chwilę wybuchałem śmiechem. Człowiek myśli w każdy poniedziałek nad kolejnym tekstem, a w Chorzowie pracuje samorodny talent. I jednocześnie pokrzywdzony, niewinny człowiek, przeciwko któremu sprzysiągł się cały świat.

Tłumaczenia i działania pana prezesa są może na krótką metę śmieszne, ale nie zmienia to faktu, że jest polskiej koszykówce w ogóle niepotrzebny. To, czy zostanie z niej usunięty systemowo (o ile PZKosz ma takie możliwości), czy z powodów naturalnych (nikt nie będzie chciał grać w prowadzonej przez niego drużynie), to już mniej ważne.

Michał Świderski, @miswid

Zobacz inne wpisy na blogu Michała Świderskiego

 
 
&nbps;