Wtorek, 21.02.2017

&nbps;

Kapliczka Coacha K

06 kwietnia 2015 13:34

Mike Krzyzewski ma na Duke status porównywalny z papieżem – pisze Tomasz Sobiech.

fot. 2TAKTY.COM
Zarejestruj się w MAYPLAY i zgarnij bonus 200,- PLN !

- Wyobraź sobie, mam sąsiadkę, która jest dentystką. Do jej gabinetu przychodzi się leczyć trener Mike Krzyzewski. Normalny, ciepły człowiek! – opowiada mi z dumą taksówkarz, któremu powiedziałem, w jakim celu przyjechałem do Durham w Północnej Karolinie. I mówi to właśnie mniej więcej takim tonem, jak u nas zwykło się mówić np. o tym, że chodziło się kiedyś do szkoły podstawowej w Wadowicach z późniejszym Janem Pawłem II.

Durham na pierwszy rzut oka przypomina nasze Skierniewice, a może nawet Żyrardów. Brzydkie miasto dawniej słynęło z licznych zakładów tytoniowych (siedziba American Tobacco), po których zostało wiele zbudowanych z cegieł fabryk z wysokimi, chudymi kominami. Teraz w dużej części zamieniono je na malownicze lofty – z knajpami czy sklepami. Niewiele tu jednak ciekawego, nawet jak na mało wyszukane standardy amerykańskiej prowincji. Sytuację ratuje trochę studenckich knajpek i jakby więcej niż zwykle (to też pewnie zasługa uczelni) ładnych dziewczyn na ulicach.

Klimat całkowicie zmienia się, to gdy wkraczamy na teren kampusu. O duchu dawnych epok pisałem już po wizycie na North Carolina, ale i zajmujący sporą część miasta Uniwersytet Duke swoim majestatem robi duże wrażenie. Rozrzucone po parku budynki zbudowane z szarego kamienia mogłyby być gotową scenerią do „Stowarzyszenia Umarłych Poetów”. Szkoła działa w Durham od 1892 roku, ale zewnętrznie sprawa wrażenie nawet o kilka wieków starszej.

fot. 2TAKTY.COM

Hala po siedemdziesiątce

A hali nie chciałbyś zobaczyć? – zadaje mi szokujące pytanie dozorca, od którego chciałem się w sąsiednim budynku dowiedzieć, jak trafić do koszykarskiego muzeum Duke. Pewnie, że bym chciał, ale przed chwilą przechodziłem obok legendarnej Cameron Indoor Stadium i było zamknięte na głucho. Pan dozorca może jest uprzejmy dla wszystkich przybyszów z końca świata, a może po prostu nudzi się w listopadowy poniedziałek o 9 rano.

Nie ma sprawy, mogę otworzyć dla ciebie, drużyna akurat wyjechała – mówi zwyczajnie, bierze klucze i idziemy sobie we dwóch do najsłynniejszej hali w NCAA, jakby to było oglądanie przydomowego ogródka, albo garażu.

Halę oddano do użytku w 1940 roku, a jej budowa kosztowała 400 tysięcy dolarów. Trzeba przyznać, że tak właśnie teraz wygląda – na zbudowaną w 1940 roku i kosztującą jakieś 400 tysięcy dolarów. W ostatnich latach przeprowadzono kilka remontów, dodano nowoczesne ekrany, wyremontowano zaplecze, a nawet (podobno po wielu skargach rywali na… odór) w 2002 roku po raz pierwszy zamontowano klimatyzację. Unikalnej atmosfery nijak to nie zmieniło, wciąż ma się wrażenie, że czas zatrzymał się tu kilkadziesiąt lat temu.

Wyrementowane korytarze hali nie straciły klimatu / fot. 2TAKTY.COM

Jeśli dobrze ścisnąć – czyli w zasadzie na każdym meczu – wchodzi tu prawie 10 tysięcy kibiców, oficjalnie 9.314. I wchodzi, a weszłoby pewnie kilka razy tyle. Nazywana i opatrzona kamienną tablicą „Krzyzewskiville” sportowa część kampusu to miejsce, gdzie tłumy fanów organizują „tenting” – miasteczko namiotowe ludzi gotowych tygodniami koczować, aby upolować bilet Blue Devils.

Chętnych na wejściówki nie brakuje, bo Duke posiada zagorzałych fanów w całych Stanach, choć ma też (coś jak u nas Legia) chyba najwięcej w NCAA hejterów.

Najtrudniejszy wyjazd w USA

Duke game in Cameron is the toughest road game in America” – cytat z gazety USA Today dumnie umieszczony jest na wejściu do pomieszczeń, gdzie odbywają się konferencje prasowe po meczach. Zespoły gości na Duke prawie nigdy nie mogą liczyć na litość. Swoje robi atmosfera na trybunach, ale i oczywiście umiejętności zawodników od 35 lat wychowywanych przez Krzyzewskiego. Statystyki potwierdzają, wręcz szokują.

fot. 2TAKTY.COM

W całej historii hala męska drużyna koszykówki notuje tu ponad 82 % zwycięstw (łącznie 817 wygranych i 153 porażki), a pod wodzą Mike’a Krzyżewskiego bilans Blue Devils u siebie jest jeszcze lepszy – Coach K. w roli trenera Duke wygrał tu 88.7 % meczów (459-58)!

Szkoleniowiec o polskich korzeniach oczywiście nie tylko na parkiecie Cameron Stadium radzi sobie znakomicie – w styczniu bieżącego roku koszykarski świat obiegła przecież wiadomość o jego zwycięstwie numer 1000 w karierze, gdy koszykarze Duke, w innej legendarnej hali (MSG) pokonali St. John’s. „1000 Wins And Kouting” – widniało na pamiątkowych koszulkach koszykarzy, a wy domyślacie się, o co chodzi z literówką w tym haśle.

No i ja teraz stoję sobie zupełnie sam na środku tej pustej, cichej hali i myślę o tym wszystkim. Dozorca (niemożliwy jest) wspina się na trybuny, żeby mi zrobić zdjęcie z dobrej perspektywy i nie ma nic przeciwko, bym posiedział sobie na krzesełkach zajmowanych zwykle przez rezerwowych, trenerów i TEGO coacha.

fot. 2TAKTY.COM

Lada chwila zabraknie gablot

Koszykarskie muzeum mieści się tuż obok hali, w nowoczesnym, oszklonym budynku. Poświęcone jest całej historii koszykówki na Duke, koszykarzom i wydarzeniom. Liczba pamiątek pokazuje, że na przestrzeni ostatnich lat największa estymą z graczy cieszą się Grant Hill i Shane Battier, swoje miejsce ma też Bobby Hurley.

Oddzielna szafa dedykowana jest „The Shot” Christiana Laettnera. Dzięki jego rzutowi równo z syreną, w 1992 roku Duke po dogrywce pokonali Kentucky prowadzone przez Richa Pitino 104:103, a spotkanie to zostało po latach uznane przez Sports Illustrated za najlepszy akademicki mecz wszech czasów.

fot. 2TAKTY.COM

Ale przede wszystkim jest to hołd złożony Coachowi K. Trudno się dziwić: 4 mistrzostwa NCAA, 4 olimpijskie złota, 2 mistrzostwa świata, członkostwo w Hall w Fame, dziesiątki nagród dla „trenera roku” na najprzeróżniejszych szczeblach i tłum wychowanków z późniejszymi karierami w NBA, aby wymienić tylko te najgrubsze osiągnięcia.

Jest więc wszystko - Krzyzewski w szkole i w roli zawodnika, Krzyzewski z prezydentem Bushem, Krzyzewski z prezydentem Clintonem, Krzyzewski z prezydentem Obamą, dzieciństwo Krzyzewskiego i jego życie prywatne. Zdjęcia, puchary, medale, obcięte na pamiątkę siatki, liczne multimedia. Wszędzie dużo cytatów z trenera - niektóre są mądre, niektóre praktyczne, a część zbyt ocieka patosem, ale Amerykanie kochają takie motywacyjne teksty. Nawet gdyby nie było o koszykówce, byłoby to świetne muzeum!

Hołdy dla Coacha K. / fot. Newspix

Wychodząc z muzeum zajrzałem jeszcze do dozorcy, chcąc podziękować. „To nie chcesz zobaczyć sali treningowej?” Chciałem. Piękna jest.

Tutaj na co dzień trenują Jahlil Okafor i Justise Winslow / fot. 2TAKTY.COM

Tomasz Sobiech

Czytaj również:

Basket pod palmami >>

2TAKTY.COM w Teksasie >>

Zarejestruj się w RIVALO i zgarnij bonus 200,- PLN !

 
 
&nbps;